niedziela, 20 marca 2016

Nicole Cosmetics | Recenzja zapachu nr 150

Praktyki w LO szczęśliwie dobiegły końca, w związku z czym wróciłam do Krakowa i na uczelnię, i od razu dopadło mnie jakieś paskudztwo. Typowe dla mnie szczęście. Ostatni tydzień upłynął mi na wegetacji przerwanej od czasu do czasu zajęciami na uczelni, ale kiedy w piątkowe popołudnie dotarłam do domu nie wytrzymałam, wskoczyłam od razu w pidżamę i łóżko opuściłam dosłownie przed chwilą. Prawie dwa dni ciągłego leżenia i już rozbolały mnie plecy i żebra. Serio, jak ja wytrzymywałam kiedy chorując jako dziecko nie mogłam opuszczać łóżka przez tydzień? Pozytywną rzeczą jest to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam okazję się zresetować, a było mi to potrzebne, no i nadrobiłam też zaległości książkowe i serialowe ;)
Do rzeczy, do rzeczy. Recenzja! Będzie to dla mnie pewnego rodzaju recenzyjny debiut, ponieważ do tej pory opiniowałam głównie kosmetyki, a tym razem będzie to zapach, który miałam okazję testować dzięki uprzejmości firmy Nicole Cosmetics. Co dokładnie testowałam i jak produkt się sprawdził? Zapraszam do czytania!