poniedziałek, 23 lutego 2015

Eveline Cosmetics | Peeling Slim Extreme 3D

Wiem, wiem ostatnio obiecałam, że nowa recenzja pojawi się jeszcze w weekend. Niestety, zawirowania związane z przeprowadzką trochę uniemożliwiły mi zrealizowanie tego planu. Jakoś podświadomie denerwowałam się zmianą miejsca zamieszkania, w nocy kiepsko spałam, więc kiedy w niedzielne popołudnie przyjechałam do nowego mieszkania, zdążyłam posprzątać pokój, ułożyć wszystkie swoje rzeczy, pobiec do centrum handlowego odebrać zamówione słuchawki, żeby móc spokojnie porozmawiać ze Skarbem na Skype, a w drodze powrotnej zrobić małe zakupy spożywcze. Kiedy wpadłam do mieszkania padałam już na twarz, a nie chciałam pisać postu "na odczep się".
Pokoik mam malutki, ale co dla mnie najważniejsze, jest czysto, w dobrej lokalizacji i cenie, towarzystwo także zapowiada się całkiem w porządku, więc te ostatnie semestry studiów powinnam przetrwać. Póki co oswajam się z tym wszystkim, czuję się jeszcze trochę obco, ale myśl o nadchodzącym semestrze i zerwaniu z codziennymi dojazdami poprawia mi nastrój.
A teraz do rzeczy - recenzja. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami opinią o produkcie, który kupiłam przypadkiem, nie czytając wcześniej żadnych recenzji. Jest to peeling - masaż pod prysznic Eveline o wdzięcznej nazwie Slim Extreme 3D. 

piątek, 20 lutego 2015

Rossmann, przeprowadzka i ładowanie baterii

Dziś piątek, ostatni "oficjalny" dzień mojej przerwy międzysemestralnej, od poniedziałku zaczynam zajęcia. Miałam jeszcze do końca lutego dojeżdżać na uczelnię, ale kiedy wczoraj opublikowano harmonogram zajęć wyszło na to, że w poniedziałek musiałabym jechać do Krakowa na 8. rano i dojechać jeszcze do budynku głównego (nie do "mojego" Instytutu"), więc bus o 6:50 odpadał. Do tego po wykładzie o 8:00 mam przerwę do... 19:15, więc albo musiałabym wrócić do domu i za kilka godzin jechać znowu do miasta smoka, albo iść na długi, długi shopping i zasnąć na wieczornym wykładzie (bo przecież żeby zdążyć rano, musiałabym wstać ok. 5:00). Tym sposobem do mieszkania przeprowadzam się już pojutrze. Z jednej strony boję się, bo psychicznie jednak nastawiłam się na pakowanie w przyszły weekend, a tu już teraz muszę wyciągać walizę i ją wypełnić. Muszę pisać jak bardzo nie chce mi się tego robić? ;) 
A tak z innej beczki, wczoraj byłam w Krakowie odebrać zamówiony ostatni - fundamentalny - element mojego prezentu dla Skarba, który wczoraj tworzyłam kilka godzin, dziś rano kończyłam, spakowałam i wysłałam. Teraz pozostaje śledzenie przesyłki ;) Przy okazji buszowania po Krakowie, wpadłam do Rossmanna i kupiłam krem Isana Urea oraz róż Maybelline. Jeżeli uważnie śledzicie mój blog, wiecie, że walczę ze swoją (nad)wrażliwą cerą. Mam swoje sprawdzone kremy i maści od dermatologa, które ratują moją twarz w sytuacjach kryzysowych (dosłownie), ale co jakiś czas (bo wiadomo, że przy cerze wrażliwej nie mogę kombinować i zmieniać kremów za często) staram się testować krem, którego skład wydaje mi się bezpieczny dla mojej cery. Wczoraj na noc zaaplikowałam krem z Isany po raz pierwszy, minimalnie zapiekło, ale jako że nie zauważyłam mega podrażnienia, a pieczenie po kilku sekundach ustąpiło, nie zmyłam go. Rano twarz wyglądała zaskakująco ładnie (może za wyjątkiem szczególnie wrażliwej brody, która zawsze jest przesuszona po nocy), więc póki co nie muszę myśleć nad innym zastosowaniem kremu ;) 
W sumie jestem zadowolona z tych dwóch tygodni wolnego, przeczytałam kilka książek, odwiedziłam rodzinkę, powtórzyłam trochę z fińskiego, kilka razy byłam na udanych zakupach, nadrobiłam zaległości blogowe, uporałam się z wspomnianym prezentem na naszą rocznicę, a przede wszystkim podładowałam trochę baterię i jestem pełna zapału na nowy semestr. Chciałam przeznaczyć tę przerwę głównie na relaks i myślę, że mi się udało. Nadchodzący semestr nie zapowiada się lżej niż poprzedni, wręcz przeciwnie, więc warto było odpocząć przed zbliżającą się "orką na ugorze" ;D Tym jakże optymistycznym akcentem kończę ten post i biegnę zrobić coś konstruktywnego. Jeszcze przed poniedziałkiem wrócę z jakąś recenzją, więc stay tuned! ;)

niedziela, 15 lutego 2015

Pollena-Ostrzeszów, Biały Jeleń | Hipoalergiczna odżywka do włosów z chlorofilem i proteinami keratyny

Porządkując ostatnio łazienkę odkryłam masę opakowań pustych lub z resztkami kosmetyków, które czekają w kolejce na swoje recenzje. Tym sposobem w to piękne niedzielne popołudnie, sącząc kawę z odrobiną czekolady, przygotowuję dla Was recenzję hipoalergicznej odżywki do włosów Biały Jeleń.

piątek, 13 lutego 2015

Piątkowe zakupy w hebe i Rossmannie

Odwiedziłam dziś Miłe Panie z Dziekanatu, żeby oddać im posesyjnie indeks. W Krakowie pogoda iście wiosenna, więc zdecydowałam zrobić sobie "mały" spacerek z Instytutu do budynku głównego uczelni, a potem do Księgarni Naukowej, przez rynek do hebe na Floriańskiej, kończąc w Rossmannie, w Galerii Krakowskiej. Łącznie chyba jakieś ok. 6 km. Głównie chodziło o to, żeby złapać słońce i nacieszyć się trochę świeżym, krakowskim powietrzem (:D) W Księgarni Naukowej, oprócz przejrzenia kilkunastu pozycji, nabyłam w końcu kalendarz na 2015 rok. Ferie feriami, ale trzeba będzie ogarnąć terminy w nowym semestrze ;) W hebe kupiłam odżywkę do paznokci Eveline, bo ostatnio bardzo zaczęły się łamać. Wiem, wiem, naczytałam się sporo zupełnie skrajnych opinii o odżywkach Eveline, wychodzi na to, że albo sieją spustoszenie, albo sprawdzają się naprawdę dobrze. Jak będzie u mnie, zobaczymy. Nigdy jeszcze nie stosowałam żadnych odżywek do paznokci, więc będę uważnie obserwować jak działa. Kupiłam też odżywkę do włosów z Nivea, na której przetestowanie już od długiego czasu miałam ochotę, ale zawsze jakoś kończyłam z innym produktem. Jak możecie się domyślać, z Rossmanna wyszłam z żelem Facelle i bawełnianymi rękawiczkami. Zdecydowałam się na bawełniane rękawiczki, bo już najwyższy czas zacząć dbać o dłonie, a Facelle, bo jest to genialny, wielofunkcyjny żel, którego używam głównie do mycia włosów i który bardzo sobie chwalę. Jedyna różnica jest taka, że do tej pory poznałam wersję różowej, Sensitive i niebieską, Fresh. Tym razem postawiłam na Aloes i bardzo jestem go ciekawa :)

A Wy, znacie te produkty, lubicie? Macie sprawdzone sposoby na pielęgnację dłoni i paznokci?

czwartek, 12 lutego 2015

New day, new beginning


Po wielu trudach i znojach związanych z poszukiwaniem nowego lokum, w końcu udało mi się zaklepać małą, ale zawsze - jedyneczkę niedaleko Instytutu. Krakowie, nowy semestrze - przybywam! Śmierdzące, zdezelowane busy i równie śmierdzący (niektórzy) pasażerowie tychże busów - żegnajcie! Boże, co za ulga! Przez pierwszy tydzień nowego semestru jeszcze przemęczę się z dojazdami, ale od marca znowu będę pomieszkiwać w Grodzie Kraka, wreszcie nareszcie. Dosyć już nawdychałam się benzyny czy też innego paliwa, dosyć już się wytrzęsłam, wyczekałam, zerwałam nocy i wydenerwowałam, dosyć! 
Zostały mi trzy ostatnie semestry studiów. Byle tylko wytrzymać, byle przeżyć i wyjść z tego wszystkiego z tarczą. A później niech się dzieje co chce, mam nadzieję, że w końcu zacznę żyć i oddychać pełną piersią, tak jak lubię, wg tych wartości, które wyznaję, nieważne czy komuś się to podoba, czy też nie. Dlaczego czyjeś szczęście jest tak trudne do zaakceptowania przez innych? Dlaczego dążenie do bycia szczęśliwym i samorealizacja, przy czym nie wyrządza się nikomu krzywdy, dla niektórych jest tak ciężkie do zrozumienia? Po co manipulować i rzucać komuś kłody pod nogi, jednocześnie twierdząc, że się kocha i zna się lepiej, podczas gdy wiadomo, że osoba zupełnie nie orientuje się w temacie? Po co? Jedno wiem na pewno: są rzeczy, których nigdy w życiu nie będę w stanie zrozumieć. I których nawet nie chcę zrozumieć.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Alterra - nawilżająca odżywka do włosów bio-owoc granatu & bio-aloes

Dzisiaj oficjalnie rozpoczynam przerwę międzysemestralną. Muszę przyznać, że trochę dziwnie było się obudzić z myślą, że właściwie cały dzień (TYdzień) mogę się lenić ;) Jako że nie jestem przyzwyczajona do nicnierobienia, już w weekend sporządziłam listę to-do, z której zamierzam konsekwentnie odhaczać poszczególne punkty. Jakoś lepiej się czuję kiedy wcześniej coś sobie zaplanuję. Wczoraj udało mi się zamówić kilka rzeczy potrzebnych do rocznicowej niespodzianki, o której wspomniałam w poprzednim poście. W dalszym ciągu nie zamierzam zdradzić tu więcej szczegółów ;) Mam tylko nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i efekt końcowy będzie zgodny z oczekiwaniami. Ewentualnie lepszy ;) Zamówiłam też nowe etui do telefonu - zwykle po dwóch latach użytkowania dany model zaczyna mnie nudzić, w związku z czym zaczynam rozglądać się za nowym telefonem. Tym razem planuję zrobić mały trik i  kiedy mój samsung zaczyna mnie nudzić zmieniam w nim wszystko co możliwe: tapetę, dźwięki, czcionkę, nawet instaluję nowe aplikacje i zmieniam ustawienia wiadomości, a także etui. Jak na razie sposób działa, a portfel nie cierpi ;) 
Ale do rzeczy! Dzisiaj postanowiłam napisać recenzję odżywki do włosów z Alterry. O genialnej masce nawilżającej do włosów wspominałam TUTAJ, a czy odżywka sprawdziła się u mnie równie dobrze?

niedziela, 8 lutego 2015

Posesja

Bardzo długo tu nie pisałam, ale wracam do Was z porcją dobrych wiadomości. Przetrwałam ciężką sesję egzaminacyjną na uczelni i teraz czekają mnie całe 2 tygodnie słodkiego nicnierobienia. Ostatnie tygodnie były naprawdę intensywne; prezentacje, projekty, zaliczenia i wspomniane już egzaminy. Do tego doszło mi myślenie nad prezentem idealnym dla Skarba na naszą drugą rocznicę, którą będziemy obchodzić końcem lutego. Pomysł jest, pozostaje mi tylko zebranie odpowiednich materiałów i realizacja. Nic więcej nie zdradzę, na wypadek gdyby Skarbowi przyszło do głowy wpaść tutaj i poprosić Wujka Google o przetłumaczenie :D Jedyne co mogę powiedzieć to to, że postaram się go w tym roku pozytywnie zaskoczyć ;)
Padam na twarz po ostatnich stresach. Dzisiaj jeszcze wypadł mi wyjazd do Krakowa, wpisy i wyniki z ostatniego egzaminu. Jeszcze jeden wpis i indeks będzie gotowy do oddania do dziekanatu. Mam trochę planów na ten czas wolny, zarówno związanych z uczelnią, jak i blogiem. Z pewnością moja aktywność tutaj będzie wzmożona przez najbliższe 2 tygodnie i pojawią się nowe recenzje i posty. No i oprócz tego pozostaje jeszcze jedna istotna kwestia: mieszkanie. Myślę, że od końca listopada nawdychałam się wystarczającej ilości paliwa, a mój tyłek został porządnie wytrzepany na polskich drogach. Serio, nie raz przychodziłam na uczelnię i było mi naprawdę niedobrze, a ból głowy był nie do zniesienia. Naprawdę bałam się o tą sesję, przerażała mnie ilość czasu marnowanego w busie, nie wspominając już o energii traconej na dojazdach, ale podsumowując, bardzo ładnie sobie poradziłam. W kwestii mieszkaniowej, mam coś fajnego na oku, co też postaram się dopiąć w nadchodzącym tygodniu i wtedy napiszę więcej ;) Już tak mam, że wolę być ostrożna i niczego nie zapeszać...
Na koniec piosenka, której słuchałam nałogowo podczas tej sesji - wręcz motto moich ostatnich tygodni. Pomaga. Sic.