piątek, 2 grudnia 2016

Jedziemy do Turku!

Katedra w Turku
Ostatnio na moim kanale na YouTube pojawił się nowy film z naszej sobotniej wycieczki do Turku. Dzisiaj w końcu znalazłam czas by napisać co nieco o naszej wyprawie tutaj na blogu oraz dołączyć zdjęcia, których nie zobaczycie na YouTube ;) To co, jedziemy do Turku?

czwartek, 24 listopada 2016

Jesienna chandra? Nie, dziękuję!

Jak pisałam w poprzednim poście, w ostatnim czasie do Finlandii zawitała mroczniejsza wersja jesieni. I jeżeli narzekacie na jesienną pluchę, której doświadczacie w Polsce, zapraszam do Finlandii teraz, kiedy jest tak ciemno, że światła uliczne świecą do południa, a po południu są ponownie włączane już między 14 a 15, śniegu który trochę rozjaśniłby świat jeszcze nie ma, temperatura oscyluje w okolicach 0-5°C, a z nieba bezustannie siąpi deszcz. Lub, tak jak dziś, deszcz ze śniegiem. Z pewnością po takiej wycieczce spojrzelibyście łagodniejszym okiem na Polską pluchę ;) Narzekam? Może troszeczkę, chciałam Wam jednak tym opisem nieco zobrazować jak wygląda tegoroczna końcówka listopada na północy. Nic dziwnego, że w krajach nordyckich, szczególnie w Finlandii, problem samobójstw jest ogromny, a osób, które zdecydowały się targnąć na swoje życie jest tyle ile ofiar wypadków drogowych. Jak więc sobie z tym radzę i jakie działania prewencyjne przed jesienną chandrą podejmuję? Oczywiście, każdy człowiek jest inny i każdemu pomaga coś innego, mam jednak nadzieję, że opisane przeze mnie sposoby na radzenie sobie z jesienną chandrą zainspirują Was do działania, a kto wie, może niektóre z nich i Wam pomogą :)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Zmiany, zmiany! Przenoszę się na YouTube?

Zaczęło się. W Finlandii stopniał śnieg, a razem z nim odeszła cudowna atmosfera ciepła i przytulności. Zamiast tego zrobiło się ciemno, buro i ponuro. Tym samym w naszym "normalnie" jasnym mieszkaniu pasowałoby mieć teraz cały dzień włączone światło. Ja jednak, jak zwykle starając się spoglądać na pozytywne strony (z mocnym naciskiem na staram się), cieszę się, że w końcu mam okazję zobaczyć czym jest właśnie ta strrraszna fińska ciemna jesień. Do tej pory miałam to szczęście (lub też pecha, jak kto woli), że trafiałam na pogodę wyjątkową. Wyjątkowo ciepłe, słoneczne i upalne było lato, kiedy pierwszy raz przyjechałam na fińskie ziemie. Wyjątkowo bajeczna była też zima, śnieżna, mroźna, bez pluchy i deszczu ze śniegiem. Po przeprowadzce poznałam wyjątkowy fiński wrzesień i październik, kiedy to mogłam podziwiać intensywny szafir jezior i ozłocone drzewa na tle błękitnego nieba. Przyszedł listopad i bum - w końcu poznałam to o czym czytałam i słuchałam tyle razy :) W związku z tym zapragnęłam wcielić w życie plan, który wykiełkował w mojej głowie już jakiś czas temu, a którego dalszy wzrost hamował mój brak pewności siebie z dużą dozą nieśmiałości. Czy to ta jesienna plucha, czy też czas pozwalający na naturalne dojrzewanie tego pomysłu sprawił, że w końcu ośmieliłam się zrealizować ten plan?

sobota, 12 listopada 2016

Pierwsze trzy miesiące na obczyźnie

Hej, dzisiaj zapraszam Was na wpis okraszony zdjęciami dotyczący, jak tytuł wskazuje, moich początków na emigracji. Jako że z Polski wyjechałam do innego kraju Unii Europejskiej, bez rejestrowania pobytu mogłam przebywać w Finlandii 3 miesiące, o czym zresztą wspominałam już TUTAJ i TUTAJ. 3 miesiące, które właśnie dzisiaj mijają. Jak więc teraz ma się sprawa z rejestracją pobytu i czy zdołaliśmy z K. doprowadzić ją do szczęśliwego happy endu? Czytajcie dalej i przekonajcie się sami.

niedziela, 6 listopada 2016

Nivea Creme Care | Krem do oczyszczania twarzy


Hej! Dopiero początek listopada, a w Finlandii już zrobiło się całkiem zimowo, co osoby śledzące mój Instagram mogły zauważyć ;) Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kremu do oczyszczania twarzy z serii Creme Care, jednej z tegorocznych nowości od Nivea. Muszę przyznać, że trochę ryzykowałam, decydując się na testowanie tej nowości, ponieważ jako posiadaczka cery wrażliwej jestem zmuszona bardzo ostrożnie dobierać kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Nie wiem co, ale w każdym razie COŚ mnie podkusiło by wypróbować zawartość niebieskiej tubki. Czy żałuję swojej decyzji? Czytajcie dalej, a sami się przekonacie.

niedziela, 9 października 2016

Synoptis Pharma | Włosy Plus Solutions, odżywka regenerująca do włosów suchych i zniszczonych

Witajcie w ten chłodny, jesienny wieczór. Dawno już nie było u mnie żadnych recenzji kosmetycznych, a kosmetyków "zdenkowanych", czekających na pojawienie się na blogu przybywa z każdym miesiącem ;) Całe szczęście, że jeszcze przed moim wyjazdem z Polski zrobiłam potrzebne zdjęcia i teraz mogę już tylko zasiąść i pisać. Tym razem biorę pod lupę odżywkę regenerującą do włosów suchych i zniszczonych z serii Włosy Plus Solutions.

wtorek, 27 września 2016

Fiński dla obcokrajowców w Finlandii - pierwszy miesiąc nauki, wzloty i upadki.

Jezioro Näsijärvi
Już ponad półtora miesiąca jestem w (jeszcze niezimnej i nieciemnej) Finlandii. Zaraz, zaraz, już? Jakie już? Półtora miesiąca to wcale nie tak długo! Owszem, ogólnie rzecz ujmując może to krótko, ale mi jednak nadal towarzyszy poczucie, że przyjechałam tu jakiś... tydzień temu? Dni mijają mi w błyskawicznym tempie, dopiero kiedy pomyślę o tym jak wyglądało nasze mieszkanie kiedy przyjechaliśmy z Polski i ile udało nam się do tej pory zrobić, zdaję sobie sprawę, że nie bez powodu czas ucieka mi przez palce. Codziennie dzieje się coś nowego, urządzamy swoje cztery kąty, a także (i przede wszystkim!) uczymy się siebie nawzajem. Oprócz tego, jak wiecie z poprzedniego postu, zapisałam się na kurs językowy, co, jak większość rzeczy w moim życiu, nie obyło się bez przygód. Co się stało i jak radzę sobie z fińskim w Finlandii?

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

czwartek, 28 lipca 2016

Vatika | Wzbogacony olej kokosowy do włosów

Dziś przychodzę do Was z recenzją oleju kokosowego Vatika, produktu chyba dobrze znanego każdej włosomaniaczce. Oprócz oleju kokosowego w składzie znajdziemy ekstrakty z henny, amli oraz cytryny, a także 6 ziół ajurwedyjskich. Brzmi dobrze, ale czy to wystarczy by olej spisał się dobrze na włosach? Zapraszam do lektury!

czwartek, 14 lipca 2016

Życie po obronie, przeprowadzka za granicę - jak to ogarnąć? cz.1

Co prawda zaczęłam już pisać nową recenzję, ale wcześniej muszę jednak pomęczyć Was jeszcze trochę prywatą i zrobić mały update co u mnie. Otóż... Kiedy pisałam tu ostatni post, byłam na etapie poprawiania kropek i przecinków w pracy magisterskiej, a nim się obejrzałam minął miesiąc i już mogę Wam napisać, że w zeszłym tygodniu obroniłam tytuł magistra i zakończyłam przygodę ze studiami magisterskimi! Jak było na obronie i co planuję teraz?

środa, 8 czerwca 2016

Pisanie pracy magisterskiej, czyli od euforii po depresję w 5 minut

Uff! Ostatni post na blogu pojawił się 30go kwietnia. Ci, którzy uważnie czytają bloga wiedzą, że właśnie kończę ostatni semestr studiów magisterskich i, mimo że zajęć mam już niewiele, łatwo przypuszczać, że pisanie pracy pochłonęło mnie całkowicie. Promotor trafił mi się niemożliwie wymagający, nawet przypisy mają mieć dopieszczony każdy przecinek i kropkę. Ale to dobrze, nie narzekam. Wychodzę z założenia, że lepiej trafić na Promotora Perfekcjonistę, któremu zależy na jakości pracy, a nie Promotora Olewacza, z którym cokolwiek ciężko ustalić, łącznie z terminem obrony. Mimo wszystko, po drodze dopadło mnie kilka kryzysów, z czego najpoważniejszy pojawił się na przełomie kwietnia i maja, kiedy myślałam, że naprawdę nie wyrobię się czasowo i obronę będę musiała przesunąć na wrzesień. A to dlatego, że wg ustaleń promotor chciał od nas 14 stron co dwa tygodnie, co niestety nijak przekładało się na mój dosyć obszerny temat i w rezultacie nawet wysyłając mu oczekiwaną liczbę stron kilka dni przed terminem, końca pracy długo nie mogłam zobaczyć. Tym sposobem kwiecień i maj upłynęły mi z nosem w książkach i przed komputerem. Żeby zapamiętać jak to było i dać Wam także zarys mojej pracy polecę teraz trochę suchą statystyką: w połowie marca skończyłam praktyki i to był moment kiedy miałam napisane 20 stron. 20 stron, nad którymi pracowałam praktycznie od października do końca stycznia. Do końca maja przybyło dokładnie 77 stron, dając w sumie 97 stron samego tekstu i 102 całości. Dodam tylko, że wg wymagań na moim seminarium samego tekstu miałyśmy mieć 75-90 stron (+/- 10%), więc jak zwykle ledwo zmieściłam się w górnym limicie ;) Możecie sobie wyobrazić ten ogrom pracy i ulgę, którą teraz czuję, kiedy wiem, że całe to pisanie już za mną.

Oprócz stresu związanego z wyżej opisanymi atrakcjami na studiach i presją czasu, pojawiło się coś jeszcze, o czym na blogu być może już wspominałam kilka razy, a w ostatnim czasie jeżeli ktoś uważnie obserwuje wygląd bloga mógł zauważyć niewielką zmianę. Mniej spostrzegawczych kieruję w prawy dolny róg strony ;)
Tak, stało się! Kilka tygodni temu kupiliśmy z K. bilety, w połowie sierpnia przeprowadzam się do niego! Sami więc rozumiecie, że presja wisząca nade mną była ogromna, niesamowicie zależało mi żeby bronić się w pierwszym terminie by jak najszybciej przeprowadzić się do Finlandii, a co za tym idzie, jak najszybciej zacząć wspólne życie z K.

Wczoraj miałam tzw. próbną obronę, zorganizowaną z czystej życzliwości promotora i jego chęci jak najlepszego przygotowania nas do właściwego egzaminu. Jako że pracę tak na dobrą sprawę skończyłam edytować w miniony weekend, na egzaminową rozgrzewkę poszłam "z marszu", nie mając czasu nawet dokładnie przeczytać tego co napisałam. Poszło całkiem dobrze, a oczywiście panikowałam, że nie będę potrafiła odpowiedzieć na żadne pytanie. Znając siebie, nawet gdybym nie znała tylko jednego szczegółu, zdołowałoby mnie to tak bardzo, że przez kilka dni nie ruszyłabym książek do obrony i ogólnie tylko leczyłabym doła ;)

No dobrze, dosyć tego rozpamiętywania i wyliczania. Czas po raz ostatni brać się ostro do roboty i dopilnować wszystkich papierkowych spraw. Szkoda byłoby w tym punkcie zawalić coś ważnego przez biurokracyjne pierdołki ;) Trzymajcie się ciepło, niebawem tu wrócę!

sobota, 30 kwietnia 2016

Mariza | Idaliq Colour Lip Balm

Hej, dzisiaj mam dla Was recenzję balsamu do ust Idaliq Colour Lip Balm firmy Mariza, który otrzymałam do testowania od Trusted Cosmetics, za co pięknie dziękuję. Pragnę zaznaczyć, że to w żaden sposób nie wpłynęło na moją ocenę, która jest całkowicie obiektywna, jak zresztą każda recenzja publikowana na tym blogu. Jak balsam sprawdził się u mnie? Zapraszam do lektury :)

niedziela, 24 kwietnia 2016

PAESE | Puder ryżowy

Dzisiejsza recenzja nie powinna być niespodzianką dla tych, którzy śledzą profil bloga na Facebooku, ponieważ została tam zapowiedziana już kilka dni temu. Słowa dotrzymałam i pod lupę biorę puder ryżowy marki PAESE. Co to takiego i jak się u mnie sprawdził? Czytajcie a się dowiecie :)

czwartek, 14 kwietnia 2016

Green Pharmacy | Jedwab w płynie | Serum na łamliwe końcówki

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję produktu dobrze znanego wszystkim włosomaniaczkom, a mowa o jedwabiu w płynie z Green Pharmacy. Serum kupiłam jakiś czas temu zachęcona pozytywnymi recenzjami na blogach i forach. Jak sprawdził się u mnie i czy faktycznie jest taki fantastyczny jak go opisują? Zapraszam do czytania.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Troski i smutki

Już, już było tak pięknie i słonecznie, aż tu nagle znowu zawitała plucha. Takie już chyba moje szczęście, że kiedy mam siedzieć na du... tyłku i pisać pracę, słońce przyjemnie przygrzewa, a ptaki zachęcają swoim świergotem do długich spacerów. Natomiast kiedy mam wyjść na zajęcia, wszystko zmienia się o 180° i do instytutu muszę przedzierać się przez ścianę deszczu. Mimo wszystko już teraz wiem, że kiedy moje studia dobiegną końca, jeszcze nie raz zatęsknię za tym stukaniem w klawiaturę w moim klaustrofobicznym pokoiku w mieszkaniu studenckim. Ostatnio to właśnie pisanie magisterki zajmuje mi całe dnie, do tego na zmianę towarzyszą mi momenty albo totalnego załamania, albo zaskakującej pewności siebie i wręcz euforii, że tak szybko to idzie. Promotor ciśnie, zarzuca deadline'ami, a mi dodatkowej motywacji nie trzeba - wystarczy wizja przeprowadzki do K. w niedługim czasie po obronie. 

niedziela, 20 marca 2016

Nicole Cosmetics | Recenzja zapachu nr 150

Praktyki w LO szczęśliwie dobiegły końca, w związku z czym wróciłam do Krakowa i na uczelnię, i od razu dopadło mnie jakieś paskudztwo. Typowe dla mnie szczęście. Ostatni tydzień upłynął mi na wegetacji przerwanej od czasu do czasu zajęciami na uczelni, ale kiedy w piątkowe popołudnie dotarłam do domu nie wytrzymałam, wskoczyłam od razu w pidżamę i łóżko opuściłam dosłownie przed chwilą. Prawie dwa dni ciągłego leżenia i już rozbolały mnie plecy i żebra. Serio, jak ja wytrzymywałam kiedy chorując jako dziecko nie mogłam opuszczać łóżka przez tydzień? Pozytywną rzeczą jest to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu miałam okazję się zresetować, a było mi to potrzebne, no i nadrobiłam też zaległości książkowe i serialowe ;)
Do rzeczy, do rzeczy. Recenzja! Będzie to dla mnie pewnego rodzaju recenzyjny debiut, ponieważ do tej pory opiniowałam głównie kosmetyki, a tym razem będzie to zapach, który miałam okazję testować dzięki uprzejmości firmy Nicole Cosmetics. Co dokładnie testowałam i jak produkt się sprawdził? Zapraszam do czytania!

sobota, 27 lutego 2016

Long Repair czy Intense Repair? Porównanie dwóch kultowych odżywek Nivea

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję w dosyć osobliwej formie, mianowicie będzie to recenzja-porównanie dwóch dobrze znanych odżywek Nivea: Long Repair oraz Intense Repair. Pierwotnie miałam poświęcić każdej z nich osobny post, jednak po namyśle stwierdziłam, że mały 'pojedynek' tych produktów okaże się ciekawszy. Jak sprawdziły się na moich włosach i która wypadła lepiej? Są w ogóle jakieś różnice? Jeśli jesteście ciekawi, zachęcam do dalszego czytania :)

niedziela, 21 lutego 2016

Tradycyjne listy w XXI-szym wieku - przeżytek?

Co prawda praktyki miały się zacząć dopiero jutro, jednak już od minionego poniedziałku jeżdżę do LO. A dzisiaj... Dzisiaj oficjalnie mogę powiedzieć, że zakończyłam III semestr na studiach II stopnia! Wszystkie wpisy zdobyte, indeks w piątek złożyłam w dziekanacie, a w sercu ulga i jakaś dziwna lekkość. No dobra, prawdziwa lekkość będzie jak panie z dziekanatu raczą uzupełnić wpisy z WF na Wirtualnej Uczelni, jak obiecały ;)


czwartek, 18 lutego 2016

O wykorzystywaniu i uczeniu się asertywności

Jakiś czas temu przeczytałam krótki artykuł o zdarzeniach, z którymi prędzej czy później każdy filolog "obcy" ma do czynienia. Artykuł, o ile dobrze pamiętam, nie pochodził z żadnego popularnonaukowego źródła, podeszłam więc do niego z lekkim przymrużeniem oka. Rozbawiło mnie wtedy jak wiele rzeczy z listy faktycznie sprawdziło się w moim przypadku. Przytaczanie wszystkich nie ma teraz sensu, chciałabym odwołać się tylko do jednego punktu poruszonego w tamtym tekście, mianowicie, do wykorzystywania naszej - filologów - znajomości języka obcego przez naszych znajomych.

środa, 3 lutego 2016

Yves Rocher | Jedwabisty szampon odżywczy z wyciągiem z owsa

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją szamponu Yves Rocher z wyciągiem z owsa. Jak wiecie lub nie, od dłuższego czasu, z różnymi efektami staram się dbać o włosy, w związku z czym testuję różnego rodzaju specyfiki do pielęgnacji włosów. Od takich kosmetyków oczekuję nawilżenia, odżywienia i regeneracji. Czy propozycja Yves Rocher sprostała moim wymaganiom? Zapraszam do lektury!

środa, 13 stycznia 2016

smutno.

Właściwie to nie wiem jak zacząć, ale wiem, że muszę się wyżalić. Lub wypłakać, jak kto woli. Niedobrze mi. Niedobrze fizycznie i niedobrze psychicznie. Mam wrażenie, że boli mnie każda komórka ciała. Cholera. Nienawidzę dzisiejszego dnia. Nienawidzę lotniska, na którym znowu musieliśmy się pożegnać, na którym po raz kolejny poczułam kłucie w oczach, zaraz po czym zaczęłam płakać jak dziecko. Nienawidzę guli w gardle, którą mam od dobrych paru dni. Nawet pudełko z chusteczkami, po które ciągle muszę sięgać, działa mi na nerwy. A najbardziej nienawidzę siebie, że z taką łatwością pozwalam, by targały mną emocje.