Przejdź do głównej zawartości

Na walizkach

Post pisany troszeczkę w biegu, więc z góry proszę o wyrozumiałość ;) Ci, którzy śledzą bloga i mają dobrą pamięć kojarzą, że od ponad tygodnia (już!) mój Skarb przebywa w Polsce, stąd też ta cisza na blogu, którą teraz na moment przerywam. Wczoraj wróciliśmy z Sandomierza, gdzie spędziliśmy kilka słonecznych dni z moimi rodzicami. Wpadliśmy też na dzień do przepięknego Kazimierza Dolnego. Baterie naładowane, od powrotu zdążyliśmy zrobić szybkie pranie i dzisiaj znowu wybywamy. Tym razem jedziemy już tylko we dwoje i obieramy kierunek: Kraków, Warszawa i Gdańsk. Szczerze mówiąc, mam lekkiego cykora, ale podświadomie wiem, że damy radę zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Jak można łatwo zauważyć, od początku lipca wrzuciłam na luz i odpoczywam jak tylko mogę. I tak będzie do końca pobytu Skarba w Polsce, na drugą połowę wakacji mam już bardziej ambitne plany ;) A Wam jak mija lato? Jesteście już po czy jeszcze przed wakacyjnymi eskapadami? A może ładujecie baterie w zaciszu domowym? Jakikolwiek sposób byście wybrali, mam nadzieję, że lato niesie Wam dużo radości i satysfakcji!


OK, najwyższy czas się spakować, trzymajcie się ciepło i do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

PAESE | Puder ryżowy

Dzisiejsza recenzja nie powinna być niespodzianką dla tych, którzy śledzą profil bloga na Facebooku , ponieważ została tam zapowiedziana już kilka dni temu. Słowa dotrzymałam i pod lupę biorę puder ryżowy marki PAESE. Co to takiego i jak się u mnie sprawdził? Czytajcie a się dowiecie :)

Jesienna chandra? Nie, dziękuję!

Jak pisałam w poprzednim poście, w ostatnim czasie do Finlandii zawitała mroczniejsza wersja jesieni. I jeżeli narzekacie na jesienną pluchę, której doświadczacie w Polsce, zapraszam do Finlandii teraz, kiedy jest tak ciemno, że światła uliczne świecą do południa, a po południu są ponownie włączane już między 14 a 15, śniegu który trochę rozjaśniłby świat jeszcze nie ma, temperatura oscyluje w okolicach 0-5°C, a z nieba bezustannie siąpi deszcz. Lub, tak jak dziś, deszcz ze śniegiem. Z pewnością po takiej wycieczce spojrzelibyście łagodniejszym okiem na Polską pluchę ;) Narzekam? Może troszeczkę, chciałam Wam jednak tym opisem nieco zobrazować jak wygląda tegoroczna końcówka listopada na północy. Nic dziwnego, że w krajach nordyckich, szczególnie w Finlandii, problem samobójstw jest ogromny, a osób, które zdecydowały się targnąć na swoje życie jest tyle ile ofiar wypadków drogowych. Jak więc sobie z tym radzę i jakie działania prewencyjne przed jesienną chandrą podejmuję? Oczywiście, ...

Pisanie pracy magisterskiej, czyli od euforii po depresję w 5 minut

Uff! Ostatni post na blogu pojawił się 30go kwietnia. Ci, którzy uważnie czytają bloga wiedzą, że właśnie kończę ostatni semestr studiów magisterskich i, mimo że zajęć mam już niewiele, łatwo przypuszczać, że pisanie pracy pochłonęło mnie całkowicie. Promotor trafił mi się niemożliwie wymagający, nawet przypisy mają mieć dopieszczony każdy przecinek i kropkę. Ale to dobrze, nie narzekam. Wychodzę z założenia, że lepiej trafić na Promotora Perfekcjonistę, któremu zależy na jakości pracy, a nie Promotora Olewacza, z którym cokolwiek ciężko ustalić, łącznie z terminem obrony. Mimo wszystko, po drodze dopadło mnie kilka kryzysów, z czego najpoważniejszy pojawił się na przełomie kwietnia i maja, kiedy myślałam, że naprawdę nie wyrobię się czasowo i obronę będę musiała przesunąć na wrzesień. A to dlatego, że wg ustaleń promotor chciał od nas 14 stron co dwa tygodnie, co niestety nijak przekładało się na mój dosyć obszerny temat i w rezultacie nawet wysyłając mu oczekiwaną liczbę stron kilka...