niedziela, 13 grudnia 2015

Niedzielny wieczór z muzyką i herbatą imbirową

Witam Was ciepło w ten niedzielny wieczór. Pogoda ze względu na deszcz i silny wiatr  nie sprzyja spacerom, więc praktycznie cały dzień spędziłam w domu. Absolutnie tego nie żałuję, bo nadgoniłam trochę z magisterką, dzięki czemu pierwszy rozdział powoli dobiega finiszu i niedługo wyślę go do promotora. Teraz delektuję się rozgrzewającą herbatką z miodem, cytryną i plasterkiem imbiru, i relaksuję parujący po ciężkich umysłowych zmaganiach mózg ;) W ramach pracowania nad magisterką, odkryłam wiele wspaniałych stron internetowych oraz zajęć rozwijających zainteresowania. Jedną z takich stron jest Memrise.com, gdzie zapisana już jestem na kilka tematycznych kursów fińskiego i uczę się, powtarzam oraz utrwalam słownictwo i gramatykę. Wspaniała rzecz! Prosty, szybki i przyjemny sposób nauki, o wiele lepszy niż zakuwanie słówek na pamięć ;) 
Kto śledzi mój profil na Instagramie już wie, że niedawno poszczęściło mi się w konkursie organizowanym przez ZagłębieWood i wygrałam wspaniałe nagrody, spośród których na jedną czekałam wyjątkowo niecierpliwie.
Domyślacie się już, na którą? ;)


Oczywiście, najnowsza płyta Dawida Podsiadło, zatytułowana Annoyance and Disappointment, która w żadnym wypadku nie jest ani irytująca, ani niezadowalająca. Ona po prostu MIAŻDŻY. Na drobno. Bardzo drobno! Każdy utwór niesie ze sobą przesłanie, fantastyczną melodię i to wspaniałe coś, co tak przyjemnie działa na wszystkie zmysły. Podsumowując: gwałcę replay. Serio. Skarb się ze mnie śmieje, ale ja i tak wiem, że jest zazdrosny, bo Podsiad to Podsiad, a nie kobieta :D Ot co, już ja go znam!
Lekko mi dziś na duszy, cieszę się z magisterki, przerwy świątecznej i oczywiście przyjazdu Skarba, zbliżającego się wielkimi krokami. Co prawda cieszyć się tak już w pełni będę dopiero jak zobaczę go na lotnisku i będę wiedzieć, że jest cały, zdrowy, i przede wszystkim bezpieczny. Zawsze się o niego boję, zawsze. I modlę się tylko o to, żebyśmy bezpiecznie przeżyli te kilka ostatnich miesięcy naszego życia na odległość, a potem w pełni mogli cieszyć się sobą i naszym wspólnym życiem. Mamy jeszcze sporo czasu, ale powoli już staramy się planować jak wszystko ogarnąć, żeby uniknąć niepotrzebnego chaosu, pośpiechu i żeby wszyscy byli zadowoleni. Stąd też Memrise i codzienna dawka nowych słówek. Zasada jest banalna i mało odkrywcza: im więcej zrobię teraz, tym mniej będę miała do zrobienia później. A później może być różnie. Nie chcę też przeprowadzać się do Finlandii kompletnie zielona i zostawić Skarbowi na głowie całe utrzymanie domu. Naszego domu. K. czasem sprawia wrażenie przerażonego moim podejściem i zaangażowaniem w fiński, ale wiem, że mocno mi kibicuje i zawsze stara się uspokoić, mówiąc, że źle nam nie będzie, nawet jeżeli będziemy zdani w głównej mierze tylko na jego zarobki.
Kubek z herbatą już dawno pusty, czasu na kąpiel i małe domowe spa też coraz mniej, a chcę jeszcze  dziś przejrzeć parę książek i dopisać coś do rozdziału. O wieczornym Skypie ze Skarbem nie wspomnę ;) Tym sposobem żegnam się z Wami i do zobaczenia!
Na koniec zapraszam Was do polubienia i śledzenia moich kont na Facebooku i Instagramie, dzięki czemu zawsze będziemy w kontakcie :)