poniedziałek, 14 lipca 2014

Jak zaplanować życie?

Znowu piszę późnym wieczorem, ale obiecałam sobie, że będę tu codziennie. To jestem. Dzień był całkiem miły, skończył się mój Weekend Nicnierobienia, więc odetchnęłam z ulgą (sic!) i trochę posprzątałam, skróciłam spodnie (tak. sama. ręcznie.), zrobiłam lekcję z uczniem i trochę poplanowałam przyszłość bliższą i dalszą. Z przyszłości bliższej, aczkolwiek mocno związanej z przyszłością dalszą, czeka mnie rekrutacja na studia drugiego stopnia. Co, gdzie, jak -  w tej kwestii więcej zdradzę dopiero za jakiś czas. Natomiast jeżeli chodzi o przyszłość "bliską-najbliższą", planowanie znacznie uprzyjemniła paczuszka z północy :) Dawno temu zamawiałam darmowe broszurki turystyczne na jednej stronie. Niestety, strona zmieniła nieco swój profil i już nie ma wysyłki broszurek. Na szczęście nie jestem typem, który łatwo się poddaje i postanowiłam pociągnąć za odpowiednie sznureczki. Tym sposobem dotarłam do redakcji jednej strony turystycznej traktującej o Finlandii, gdzie - mimo, że normalnie się tym nie zajmują - bardzo miła dziewczyna obiecała mi coś podesłać. I oto są - cztery broszurki, naprawdę fajnie opracowane, a The Insider's Guide - album ze zdjęciami różnych części kraju i wypowiedziami ludzi z całego świata, którzy tam byli - cudo!
Niestety, żadna z broszurek nie dotyczy miejsca, gdzie będę już niedługo, ale nie martwię się tym - mam stare wydawnictwa, poza tym na miejscu będzie ze mną najwspanialszy przewodnik - mój Skarb - więc włos mi z głowy nie spadnie ;)
Co do tytułowego planowania życia - tak się właśnie to robi. Małymi kroczkami. Konsekwentnie. Uparcie, ale nie za wszelką cenę i na ślepo. I szanować marzenia. Nigdy ich nie ignorować, nawet tych dziecięcych i początkowo wydających się niemożliwymi. Jako 14-letnia dziewczyna marzyłam o wyjeździe do Finlandii, znalezieniu tam prawdziwej miłości i emigracji do tego kraju. Jednak gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że za 10 lat mój mężczyzna będzie Finem, a ja będę pakować walizkę na północ - pewnie bym się ucieszyła, ale mimo wszystko nie uwierzyłabym.
A wniosek jest taki, że marzeń, nawet tych najbardziej nierealnych, nigdy nie należy lekceważyć. I trzeba uważać co się planuje, bo jeszcze się spełni, jak to było w moim przypadku ;) Prawda jednak jest taka, że najpiękniejszych rzeczy, jakie zdarzają się nam w życiu, nie jesteśmy w stanie zaplanować. One same nas znajdą.