sobota, 12 lipca 2014

Życie po obronie

Miałam na dziś Wielki Plan Nicnierobienia. Ostatnio siedziałam tylko w książkach, kując słówka, zwroty, gramatykę lub czytając lektury do obrony. Dziś miało być inaczej. Miałam leżeć i pachnieć. Nie robić nic. Nie myśleć. Odpoczywać. Miałam... Jak to zwykle w czasie wolnym bywa, obudziłam się wcześniej niż zwykle. Po leniwym śniadaniu zaczęłam grać w grę. Wytrzymałam może 40 minut. Zainstalowałam drugą, strategiczną. "Strategiczna wciągnie". Wciągnęła może na pół godziny. Głupie seriale, zabawy z kotem, z psem, wycieczki do kuchni - matko, jak to nicnierobienie strasznie męczy! Wytrzymałam do 14, potem wzięłam się za generalne porządki w biurku. Trochę się tego nazbierało i nawet sesja i obrona nie pomogły mi wcześniej się zmobilizować, żeby to ogarnąć. A wiadomo, że kiedy student ma sesję, jego mieszkanie lśni. Wywaliłam wszystko z szuflad. Wszystko, absolutnie wszyściuteńko. Wyczyściłam każdy zakamarek, okruszki co do jednego zniknęły. Przejrzałam każdą karteluszkę, którą trzymałam w tych szufladach. Prawie połowa wylądowała w koszu. Po co ja trzymałam stare oferty promocyjne w sklepach kosmetycznych albo paragony po bułkach? Z drugiej strony to nawet lepiej, inaczej nie miałabym przecież co robić. Jutro niedziela. Zrobię sobie domowe spa, a co!