Miałam na dziś Wielki Plan Nicnierobienia. Ostatnio siedziałam tylko w książkach, kując słówka, zwroty, gramatykę lub czytając lektury do obrony. Dziś miało być inaczej. Miałam leżeć i pachnieć. Nie robić nic. Nie myśleć. Odpoczywać. Miałam... Jak to zwykle w czasie wolnym bywa, obudziłam się wcześniej niż zwykle. Po leniwym śniadaniu zaczęłam grać w grę. Wytrzymałam może 40 minut. Zainstalowałam drugą, strategiczną. "Strategiczna wciągnie". Wciągnęła może na pół godziny. Głupie seriale, zabawy z kotem, z psem, wycieczki do kuchni - matko, jak to nicnierobienie strasznie męczy! Wytrzymałam do 14, potem wzięłam się za generalne porządki w biurku. Trochę się tego nazbierało i nawet sesja i obrona nie pomogły mi wcześniej się zmobilizować, żeby to ogarnąć. A wiadomo, że kiedy student ma sesję, jego mieszkanie lśni. Wywaliłam wszystko z szuflad. Wszystko, absolutnie wszyściuteńko. Wyczyściłam każdy zakamarek, okruszki co do jednego zniknęły. Przejrzałam każdą karteluszkę, którą trzymałam w tych szufladach. Prawie połowa wylądowała w koszu. Po co ja trzymałam stare oferty promocyjne w sklepach kosmetycznych albo paragony po bułkach? Z drugiej strony to nawet lepiej, inaczej nie miałabym przecież co robić. Jutro niedziela. Zrobię sobie domowe spa, a co!
Uff! Ostatni post na blogu pojawił się 30go kwietnia. Ci, którzy uważnie czytają bloga wiedzą, że właśnie kończę ostatni semestr studiów magisterskich i, mimo że zajęć mam już niewiele, łatwo przypuszczać, że pisanie pracy pochłonęło mnie całkowicie. Promotor trafił mi się niemożliwie wymagający, nawet przypisy mają mieć dopieszczony każdy przecinek i kropkę. Ale to dobrze, nie narzekam. Wychodzę z założenia, że lepiej trafić na Promotora Perfekcjonistę, któremu zależy na jakości pracy, a nie Promotora Olewacza, z którym cokolwiek ciężko ustalić, łącznie z terminem obrony. Mimo wszystko, po drodze dopadło mnie kilka kryzysów, z czego najpoważniejszy pojawił się na przełomie kwietnia i maja, kiedy myślałam, że naprawdę nie wyrobię się czasowo i obronę będę musiała przesunąć na wrzesień. A to dlatego, że wg ustaleń promotor chciał od nas 14 stron co dwa tygodnie, co niestety nijak przekładało się na mój dosyć obszerny temat i w rezultacie nawet wysyłając mu oczekiwaną liczbę stron kilka...
Komentarze
Prześlij komentarz