piątek, 7 listopada 2014

Utrzymać tempo

Korzystając z przerwy na kawę i serial postanowiłam dać tu znak życia. Ostatnie dwa tygodnie zajęć na uczelni były ciężkie, mamy coraz więcej projektów i zadań do wykonania, czas chyba też jakoś zwiększył prędkość i sama nie wiem kiedy te dni uciekają. Jako że studia są teraz dla mnie priorytetem, zaniedbałam trochę treningi, ale już niedługo wszystko w tej kwestii nadrobię ;) Mam też do dodania kilka recenzji kosmetyków na blog i pomysły na posty. Poza tymi drobnymi zaniedbaniami, staram się jakoś utrzymać tempo, ogarniać wszystko co uczelniane, korkowe i powoli też przygotowywać do grudniowego wyjazdu na północ. Myślę o wszystkim na przód, może trochę za bardzo i może przeginam, co uświadomił mi nagły wybuch śmiechu brata, kiedy go zapytałam kiedy zamierza wracać do Krakowa po Bożym Narodzeniu... Dni pędzą jak szalone, pojawia się coraz więcej spraw, o których muszę pamiętać i których absolutnie nie mogę zawalić. Szaleństwo, ale mam nadzieję, że sytuacja się uspokoi jak tylko uporam się z pierwszym semestrem. Przeraża mnie upływ czasu, pogoda trochę oszukuje i temperatury są jak na listopad wyjątkowo wysokie, ale natury nie da się oszukać - szczególnie to we mnie uderza kiedy przyjeżdżam na weekend do rodzinnej miejscowości i widzę coraz bardziej nagie drzewa.
Powyżej zdjęcia, które wykonałam kolejno 26.10.2014 i dziś, 7.11.2014. 
Tak samo wracając z uczelni po 18 jeszcze 2 lub 3 tygodnie temu było całkiem jasno, teraz jest już ciemno. Zima się zbliża, a wraz z nią całe pasmo wyzwań i atrakcji na nowy rok. A tak swoją drogą, u nas jeszcze ciepło i z drzew spadają złote liście, a u Skarba wczoraj spadł śnieg! I to tak całkiem sporo pojawiło się białego puchu, oczom nie mogłam uwierzyć kiedy wysłał mi zdjęcia :) Z jednej strony chciałabym przeżyć taką prawdziwą fińską zimę kiedy tam przyjadę, a z drugiej... Strach się bać czy mój "południowy" organizm to wytrzyma ;) Dobrze jednak byłoby poznać możliwości fińskiej matki natury zanim się tam przeprowadzę :D