Przejdź do głównej zawartości

Depresji ciąg dalszy

Płaczę.
Poszłam wieczorem do łóżka z płaczem.
Rano otworzyłam oczy i zaczęłam płakać. W ogóle nie miałam siły wstać, chciałam zamknąć oczy i z powrotem zasnąć. Przebrnąć przez największą fazę smutku. Kiedy w końcu wstałam, kręciło mi się w głowie. Myślałam, że opanowałam łzy, ale nawet kiedy otworzyłam lodówkę, żeby wmusić w siebie śniadanie i zobaczyłam jego ulubione dżemy - znowu się rozkleiłam. I tak cały dzień, gdzie nie spojrzę - widzę go, słyszę jego głos i przypominają mi się fragmenty rozmów. I znowu łzy.
Czasami zastanawiam się czy jestem normalna.
Przecież nikt nie umarł, on tylko pojechał do siebie. Nie będziemy widzieć się przez najbliższe kilka miesięcy, ale on żyje, kocha mnie, a ja jego. To jednak nie zmienia faktu, że czuję się jakby ktoś wypuścił ze mnie całą radość. Wszystko mnie boli. Dziś jakoś szczególnie mnie to dotyka, bo mija 1,5 roku odkąd jesteśmy razem. Tęsknota tak bardzo boli.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jesienna chandra? Nie, dziękuję!

Jak pisałam w poprzednim poście, w ostatnim czasie do Finlandii zawitała mroczniejsza wersja jesieni. I jeżeli narzekacie na jesienną pluchę, której doświadczacie w Polsce, zapraszam do Finlandii teraz, kiedy jest tak ciemno, że światła uliczne świecą do południa, a po południu są ponownie włączane już między 14 a 15, śniegu który trochę rozjaśniłby świat jeszcze nie ma, temperatura oscyluje w okolicach 0-5°C, a z nieba bezustannie siąpi deszcz. Lub, tak jak dziś, deszcz ze śniegiem. Z pewnością po takiej wycieczce spojrzelibyście łagodniejszym okiem na Polską pluchę ;) Narzekam? Może troszeczkę, chciałam Wam jednak tym opisem nieco zobrazować jak wygląda tegoroczna końcówka listopada na północy. Nic dziwnego, że w krajach nordyckich, szczególnie w Finlandii, problem samobójstw jest ogromny, a osób, które zdecydowały się targnąć na swoje życie jest tyle ile ofiar wypadków drogowych. Jak więc sobie z tym radzę i jakie działania prewencyjne przed jesienną chandrą podejmuję? Oczywiście, ...

PAESE | Puder ryżowy

Dzisiejsza recenzja nie powinna być niespodzianką dla tych, którzy śledzą profil bloga na Facebooku , ponieważ została tam zapowiedziana już kilka dni temu. Słowa dotrzymałam i pod lupę biorę puder ryżowy marki PAESE. Co to takiego i jak się u mnie sprawdził? Czytajcie a się dowiecie :)

Zmiany, zmiany! Przenoszę się na YouTube?

Zaczęło się. W Finlandii stopniał śnieg, a razem z nim odeszła cudowna atmosfera ciepła i przytulności. Zamiast tego zrobiło się ciemno, buro i ponuro. Tym samym w naszym "normalnie" jasnym mieszkaniu pasowałoby mieć teraz cały dzień włączone światło. Ja jednak, jak zwykle starając się spoglądać na pozytywne strony (z mocnym naciskiem na staram się ), cieszę się, że w końcu mam okazję zobaczyć czym jest właśnie ta strrraszna fińska ciemna jesień. Do tej pory miałam to szczęście (lub też pecha, jak kto woli), że trafiałam na pogodę wyjątkową . Wyjątkowo ciepłe, słoneczne i upalne było lato, kiedy pierwszy raz przyjechałam na fińskie ziemie. Wyjątkowo bajeczna była też zima, śnieżna, mroźna, bez pluchy i deszczu ze śniegiem. Po przeprowadzce poznałam wyjątkowy fiński wrzesień i październik, kiedy to mogłam podziwiać intensywny szafir jezior i ozłocone drzewa na tle błękitnego nieba. Przyszedł listopad i bum - w końcu poznałam to o czym czytałam i słuchałam tyle razy :) W z...